"MILIK I ANDRZEJóWKA "- w czasie II Wojny sSwiatowej
Jesienią 1938r. odbywała się akcja nowej deliminacji granicy polsko-słowackiej. Na terenie AndrzejÓwki i milika nastąpiły drobne korekty graniczne m.in. rejonie tzw. " Łopaty Polskiej". Wg rerelacji tutejszych mieszkańców w listopadzie 1938r. przyjechał do Andrzejówki polski pociąg pancerny. pod jego osłoną żołnierze przesuwali słupki graniczne.
W pierwszych dniach września 1939r. do Andrzejówki i Milika wkroczyły oddziały słowackie. Po pewnym czasie Słowaków zastąpili Niemcy. pod okupacją niemiecką rozpoczęła się akcja ukrainizacji wiosek łemkowskich. Odzwierciedleniem tego procesu jest fakt, że od 1940r. protokoły obrad rady gromadzkiej w Andrzejówce zaczęto spisywać po ukrainsku, pomimo, że sołtys i radni na ogół pozostali na swoich stanowiskach. Aktywność samorządu gminneo została w czasie okupacji poważnie ograniczona. Przez 6 wojennych lat Rada Gromadzka spotkała się zaledwie kilka razy. W Andrzejówce akcja nadawania ukraińskich kenkart spotkała się podobno wśród tutejszych Łemków z przejawami oporu. Dziewięciu gospodarzy Niemcy mieli wywieźć za to do obozów koncentracyjnych. w styczniu 1942r. W miliku (...) 5 rodzin uważało się za Ukraińców (w czasie okupacji ponoć sołtys Milika miał być rodowym ukraińcem). Do 1942r. okupanci .wywieźli wszystkich Żydów z tych okolic. Od wiosny 1944r. w Beskidzie Sądeckim pojawiły się aktywne oddziały polskiej partyzantki (przede wszystkim oddział . "Tatara"-późniejsza 9 komp. 3 bat l PŚP AK). Partyzanci rzadko zapuszczali się do nadpopradzkich wiosek z obawy przed silnym garnizonem niemieckim strzegącym tunelu w Andrzejówce. Niemcy w czasie wojny obsadzali silnymi posterunkami linię kolejową Nowy Sącz - Leluchów oraz granicę Słowacka. W Miliku, w dole wsi pomiędzy torami kolejowymi, a Popradem wybudowali oni dużą strażnicę Grenzshutzu. (Budynek strażnicy istnieje do dziś, w 1989r. mieścił się w nim dom wypoczynkowy WUSW z Nowego Sącza). Latem 1944r. Niemcy zaczęli fortyfikowac zachodnie stoki doliny potoku Milickiego. Do budowy okopów i schronów zwozili tu Polaków z okolicy Piwnicznej, w tym samym czasie do wiosek beskidzkich zaczęła napływać fala uciekinierów z Ukrainy uchodzących przed frontem sowieckim (tzw. Bieżańcy). Gospodarze miejscowi mieli obowiązek przyjmować ich na kwatery. Wg relacji mieszkańców Andrzejówki, 17.VII.1944r. do wsi przybył polski oddział partyzancki. Wywiązała się strzelanina z przebywającymi tu Ukraińcami. W. nieudanym ataku poległ jeden z' partyzantów. Od przypadkowej kuli zgineła także tutejsza Polka- Anna Muryń. (Jej nagrobek z datą tragicznej śmierci znajduje się na cmentarzu parafialnym). W kilka dni później partyzanci mszcząc się za śmierć kolegi mieli rozstrzelać w górach trzech schwytanych Ukraińców (Badź też, jak twierdzą inni obdarli zeskóry).
W drukowanych wspomnieniach dowódcy sądeckich partyzantów AK -majora Juliana Zubka "Tatara" spotykamy opis akcji w Andrzejówce:
Pod nieobecność "Dunina" (Władysław Sowa - przyp. MK.), "Lawina" (Władysław Lewicki - przyp. MK) zabrał III pluton i pomaszerował z nim na akcję przeciwko zbrojnym nacjonalistom
ukraińskim. Spotkał ich w Andrzejówce, leżącej pomiędzy Żegiestowem a Milikiem nad Popradem. Przez tę miejscowość w związku ze zbliżającym się frontem odbywał się przerzut Ukraińców współpracujących z Niemcami na Słowację. O ich obecności w jednym z domów doniósł "Lawinie" wysłany przez niego patrol zwiadowczy. Pluton otoczył wskazany dom, w którym zabarykadowali się Ukraińcy, nie chcąc się poddać. W czasie próby wdarcia się przez okno zginął "Bury" (Stanisław Wilga z Grybowa - przyp. MK). Z niezrozumiałych "Względów "Lawina" po stracie Burego" odwołał akcję. Zabitego partyzanta koledzy przenieśli na noszach sporządzonych z gałęzi smreczyny na polanę Jawor, w Pobliżu Łabowskiej Hali i tam pochowali"
Z pamiętników 'Tatara" wynika, że akcja miała miejsce w pierwszej dekadzie września. Obie relacje dotyczą niewątpliwie tych samych wydarzeń, trudno jednak wytłumaczyć występującą tu chronologiczną niekonsekwencję.
Autor: Marek Kalupa